W styczniu, kiedy wiele osób dopiero wychodzi z poświątecznego marazmu, w mediach regularnie powraca pojęcie „Blue Monday”. Według popularnych przekazów to najbardziej depresyjny dzień w roku, moment, w którym statystycznie mamy najgorszy nastrój, najmniej energii i największe poczucie przytłoczenia codziennością. Choć brzmi to jak naukowe odkrycie, warto przyjrzeć się, ile w tym prawdy, a ile chwytliwego mitu, który świetnie sprawdza się w marketingu. Temat od lat budzi emocje, bo dotyka czegoś realnego — spadków nastroju zimą. Jednocześnie kryje w sobie wiele uproszczeń, które mogą wprowadzać w błąd. Ten artykuł w przystępny sposób wyjaśnia, skąd wziął się fenomen Blue Monday, jak naprawdę działa nasz nastrój zimą i co można zrobić, aby minimalizować zimowe spadki energii.
Skąd wziął się „najbardziej depresyjny dzień w roku”?
Chociaż określenie „Blue Monday” często kojarzy się z poważnymi badaniami naukowymi, jego historia jest dość zaskakująca. To pojęcie pojawiło się w połowie lat 2000 i pierwotnie stanowiło element kampanii reklamowej. Twórca koncepcji przedstawił wzór matematyczny, który miał określać poziom zimowego przygnębienia uwzględniając pogodę, motywację, zadłużenie po świętach i poziom energii. Problem w tym, że formuła nigdy nie została potwierdzona naukowo. Psychologowie podkreślają, że takie równanie nie może oddać złożoności ludzkich emocji i wpływu środowiska na nasz nastrój.
Mimo braku naukowych podstaw, pojęcie błyskawicznie rozprzestrzeniło się w mediach i zostało podchwycone przez marki. Dlaczego? Bo jest proste, chwytliwe i działa na wyobraźnię. Łatwo tłumaczy trudne emocje, które wiele osób rzeczywiście odczuwa zimą. Dlatego, choć „Blue Monday” jako konkretna data jest mitem, sam problem zimowych spadków nastroju jest zupełnie realny. Psychiatrzy od lat wskazują, że w styczniu i lutym rośnie liczba zgłoszeń dotyczących wyczerpania, braku motywacji i nasilonych objawów depresji sezonowej. To wpływa na fakt, że ludzie podświadomie czują, że „coś jest na rzeczy”, nawet jeśli sama historia o najbardziej depresyjnym dniu roku to bardziej ciekawostka niż dowód naukowy.

Dlaczego zimą czujemy się gorzej?
Zimowe obniżenie nastroju ma swoje konkretne przyczyny, które można wytłumaczyć biologicznie i psychologicznie. Gdy dni są krótsze, organizm produkuje mniej serotoniny — neuroprzekaźnika związanego z dobrym samopoczuciem. Jednocześnie rośnie poziom melatoniny, która odpowiada za senność. W praktyce wiele osób doświadcza czegoś, co określa się jako zimowy „energetyczny zjazd”. To naturalny stan, choć może być uciążliwy, zwłaszcza u osób wrażliwych na zmiany światła.
Drugim czynnikiem jest tryb życia, który zimą staje się mniej aktywny. Niska temperatura, brak słońca i krótkie dni sprawiają, że częściej rezygnujemy z ruchu, a aktywność fizyczna ma ogromny wpływ na nasz nastrój. Psychologowie zwracają uwagę, że im mniej się ruszamy, tym większe ryzyko poczucia stagnacji czy zmęczenia. Dochodzą do tego stresy finansowe po świętach, presja noworocznych postanowień i poświąteczne zmęczenie organizacyjne. Wszystko to nakłada się i sprawia, że w styczniu łatwo o obniżenie motywacji.
Warto też wspomnieć o statystykach dotyczących depresji sezonowej. Szacuje się, że jej objawy w różnym stopniu dotykają nawet od 5 do 10% populacji. To pokazuje, że zimowa melancholia nie jest wymysłem ani chwilową fanaberią. Oczywiście nie oznacza to, że istnieje jeden konkretny dzień, który jest „najgorszy”, lecz raczej pewien okres, w którym więcej osób może odczuwać zmęczenie i spadek energii.
Co robić, by poprawić nastrój zimą?
Choć „najbardziej depresyjny dzień w roku” jest mitem, warto potraktować go jako pretekst do zadbania o siebie. Zima to czas, kiedy organizm potrzebuje wsparcia na wielu poziomach, a niewielkie zmiany mogą realnie wpłynąć na samopoczucie. Jedną z najskuteczniejszych metod jest zwiększenie ekspozycji na naturalne światło. Krótki spacer w południe może poprawić poziom energii bardziej niż długa drzemka. W krajach o ograniczonej ilości słońca rekomenduje się także lampy do fototerapii – ich skuteczność potwierdzają liczne badania.
Drugim filarem jest ruch. Nie chodzi o intensywne treningi, lecz regularność. Już 20–30 minut marszu, jogi czy jazdy na rowerze stacjonarnym potrafi znacząco zmniejszyć stres. Wysiłek fizyczny zwiększa produkcję endorfin i poprawia dotlenienie mózgu. To sprawia, że nawet przy niewielkiej aktywności można zauważyć zmianę nastroju. Osoby, które wprowadzają regularny ruch zimą, często mówią, że to właśnie on „trzyma je przy życiu” w najciemniejszych miesiącach roku.
Nie bez znaczenia jest też sposób żywienia. W okresie zimowym organizm naturalnie potrzebuje bardziej wartościowego jedzenia, zawierającego witaminę D, magnez oraz zdrowe tłuszcze. Tłuste ryby, orzechy czy jaja wspierają gospodarkę hormonalną. Warto ograniczyć również cukier, bo powoduje szybkie skoki energii, a następnie gwałtowne jej spadki. To może pogłębiać poczucie zmęczenia.
Pomocne jest także budowanie codziennych rytuałów. Regularne godziny snu, chwila relaksu rano, czas na książkę czy kontakt z bliskimi — to wszystko tworzy poczucie stabilizacji. Specjaliści podkreślają, że przewidywalność dnia działa uspokajająco na układ nerwowy i przeciwdziała zimowemu chaosowi emocjonalnemu. Dobrze jest też pozwolić sobie na łagodność wobec samego siebie. Styczeń to nie czas na perfekcję. To moment, w którym warto skupić się na realnej trosce, a nie na surowych postanowieniach.
Blue Monday – mit, który mówi o realnym problemie
Choć sama idea jednego konkretnego dnia depresji jest nieprawdziwa, jej popularność wynika z realnych potrzeb. Ludzie szukają prostego wyjaśnienia dla trudnych emocji i sposobu, by poczuć, że nie są z tym sami. Blue Monday działa jak symbol całej zimy — krótkiej, zimnej, wymagającej i energetycznie trudnej. Zamiast traktować go jako datę w kalendarzu, warto potraktować go jako przypomnienie, że zimą wielu z nas potrzebuje więcej odpoczynku, ciepła, światła i troski o swoje samopoczucie.
Najważniejsze jest to, że z niskim nastrojem można skutecznie pracować, a każda, nawet najmniejsza zmiana w codziennych nawykach może znacząco poprawić jakość życia. Warto obserwować siebie, nie bagatelizować długotrwałych objawów i reagować, gdy spadki energii stają się przytłaczające. Zima to trudny czas, ale dzięki świadomemu podejściu można przejść przez nią spokojniej i z większą uważnością na własne potrzeby.


